konferencje - Wspomnienia z wyjazdu szkoleniowego do Karpacza

Pracuję w instytucie, który ma bardzo duże osiągnięcia w swojej dziedzinie. W związku z powyższym nasi pracownicy bardzo często są zapraszani na przeróżne
konferencje, sympozja i wykłady. Niedawno przyszło również zaproszenie na dwie konferencje, jedna dwudniowa w Łańcucie, a druga trzydniowa w Karpaczu. Na tę konferencję do Łańcuta miał jechać kolega z innego działu, a do Karpacza miał jechać kolega z naszego działu. Pech sprawił, że kolega złamał nogę i szef wyznaczył mnie na ten wyjazd. Nie bardzo lubię jeździć po różnych konferencjach, ale nie mogłam odmówić. Na miejscu okazało się, że oprócz konferencji organizatorzy przewidzieli dla nas różne atrakcje. Kulig po okolicy zakończony ogniskiem, pieczeniem kiełbasek i wspólnymi śpiewami. Na ognisku był również góral, który piękną gwarą opowiadał nam przeróżne historie. Był również wypad na Śnieżkę z przerwą na kawę w schronisku. Wieczorem mała potańcówka. Jednym słowem było super, chyba przestanę się wzbraniać przed konferencyjnymi wyjazdami.
Polecam również: